Karrot Kommando przedstawia kolejną porcję dubowych czarów i zaklęć Ragany
Autor: Bedi (8 luty 2010)
To już druga płyta formacji Ragana – transowy, medytacyjny Dub zagrany przez muzyków czołowych polskich formacji reggae, spowity masą przestrzennych i brzmieniowych efektów. Ich debiut, który ukazał się ponad rok temu, za pośrednictwem brytyjskiego wydawnictwa Universal Egg, mieli okazję poznać miłośnicy Dubu na całym świecie.

- Było to dla nas zaskoczenie – opowiada basista Tomasz Krawczyk – Chcieliśmy tylko spróbować zrobić dubowy album według pewnej receptury. Nie spodziewaliśmy się, że będzie to można kupić w Japonii, czy posłuchać w brazylijskim MTV. Na pewno dodało nam to pewności siebie przy tworzeniu drugiego krążka.
Podobnie jak w przypadku pierwszego longplaya, jego „udubowieniem” zajął się personel markowego warszawskiego Studio AS One. Activator Mario Dziurex i Jarek „Smoku” Smak gęsto osnuli instrumenty magią współczesnej technologii studyjnej.
- EMT, AMS Neve, Korg SDD 1000, KORG Kaoss – wymienia użyty do tego sprzęt, pracujący przy albumie Activator Mario Dziurex – z brzmienia też jesteśmy dumni. Jest surowe i solidne jednocześnie. Miksy są odważne ze zdecydowanie wysuniętą do przodu sekcją.
Album nosi tytuł „A Long Delay Ago”. Wydawany jest nakładem krakowskiego wydawnictwa Karrot Kommando specjalizującego się w muzyce alternatywnej. Już 1 marca 2010 będzie go można kupić na płycie w sklepach muzycznych lub w postaci plików MP3 i FLAC na witrynie wydawcy – www.karrot.pl.
Pod adresem www.karrot.pl/alongdelayago wśród materiałów promocyjnych znajdziecie już teraz darmowe fragmenty utworów jakie znajdą się na płycie oraz utwór Sweet Lover promujący wydawnictwo w całości.
- Teksty obracają się wokół wielu tematów. Ale jest to przede wszystkim płyta pełna miłości i to przesłanie w tekstach jest najważniejsze – mówi wokalistka Jahga, której głos jest jednym ze znaków rozpoznawczych zespołu. Poza Raganą rodzimi słuchacze znają ją z brzeskiego zespołu Lion Vibrations, a zagraniczni niedługo poznają ze współpracy z Adrianem Sherwoodem – Ta miłość zawsze wygrywa niezależnie jaką przybiera formę, czy dojrzałą, czy prostą, dziecinną i naiwną – tłumaczy – W naszej muzyce i tekstach można wyczuć duchowe przesłanie, czystą, świeżą i prostą intencję, odniesienie się do wnętrza człowieka. Inspiracja pochodzi ze źródła.
Media patronujące płycie:
- Radio Euro
- rrr.com.pl
- dubmassive.org
- students.pl
- wradomiu.pl
- www.BB365.info
- dlastudenta.pl
- reggaenet.pl
W internecie:
- Ragana: http://www.karrot.pl/ragana
- Oficjalna strona zespołu Ragana: www.ragana.pl
- A Long Delay Ago: http://www.karrot.pl/alongdelayago
Podaj dalej
- Tagi: Adrian Sherwood, Ragana, Studio As One, Universal Egg
- Skomentuj (Brak komentarzy) »
- Kategoria: News
Na „oryginalne dźwięki Syjonu” składa się 12 kompozycji, gdzie każda to inny świat dubu lecz płyta nie traci na tym, a wręcz przeciwnie – tworzy idealną całość. Płytę otwiera „Zion High” z wokalnym udziałem Dubdaddy, utwór ten zremiksował także Activator Mario Dziurex i tu pojawia się idealnie wpasowującą się sekcja dęta Crispy Horns. Utwór drugi „Ellas Melody” to uspokajacz z pięknymi pogłosami i echami w stylu Percha, który niemiłosiernie uskutecznia je na koncertach. Oczywiście nie można zapomnieć o sekcji dętej -bez niej Zion Train to by nie było to. Trójkę na płycie ma kawałek, który zawładnął mną bezgranicznie, to hołd dla wszystkich dubowych zawodników z Wielkiej Brytanii „Hailing Up the Selektor”. Czwóreczka to „Do U See Love” – housowe oblicze Zion Train za którym nie przepadam, lecz dzięki wokalnemu wsparciu Molary kawałek nabiera rumieńców. Kolejny kawałek to „Blessed Is He” w którym Levi Roots wychwala Najwyższego w rytm pędzącego pociągu do Syjonu. W połowie płyty objawia się kolejne housowe wcielenie Zion Train „Beatmass”, które w „Beatiful Children” zostaje kontynuowane lecz tu Molara swoim głosem uspokaja pędzącą machinę. Ósmy kawałek to dźwiękowa rewolucja zarówno od strony wokalnej, którą reprezentują Dubddada z Molarą, jak i muzycznej, gdzie wszystko jest na swoim miejscu jak w dobrym dubie być przystało. „Love Revolutionary” to kolejny klasyk z tej płyty. Numer dziewiąty to także klasyk „Kings of the Sounds and Blues” znów w roli głównej z Molarą i Dubdaddą, a do tego sekcja dęta i jesteśmy rozłożeni na łopatki. Dziesiątka to „Behold The Rainbow” znów z Dubdadda, lecz klimat kawałka jest tu mroczny, co wzmacnia jego moc przypominając pędzący francuski TGV. Numer przedostatni to „Peace&Justice”, który swoim głosem upiększyła Molara, natomiast na koniec Perch zafundował nam „Trzęsienie ziemi” zarówno w przenośni, jak i w rzeczywistości. Po tym kawałku można powiedzieć, że dojeżdżamy do Syjonu i poznajemy jego oryginalny dźwięk. Moim zdaniem jest to jak na razie najlepsza płyta Zion Train, dzięki Molarze, Coddowi, Marcusowi, Dubdaddzie oraz niezastąpionej sekcji dętej Crispy Horns. Płyta ta mimo już 7-letniego starzu ciągle ma swoją moc i świeżość, jest to pozycja obowiązkowa dla każdego dub maniaka.


